Wyprawy wspinaczkowe
witamy 2018-10-16
Wspinaczka górska
Wstecz


Dodano dnia:
2017-10-27

Lawiny. Mity i prawdy.

Poradniki

Czyż nie jest interesujące, że popełniłeś błąd, że byłeś ignorantem, że nic tak naprawdę nie wiesz. Nie udawaj. Zacznij raz jeszcze.
- Rick Bass

Im więcej wiesz o lawinach, tym śmielej możesz sobie poczynać nie przekraczając granic. Ale nigdy nie będziesz miał 100% pewności. Nigdy...

Ponad 1/4 ofiar wypadków lawinowych umiera na skutek obrażeń wewnętrznych...

Ponad 1/4 ofiar wypadków lawinowych umiera na skutek obrażeń wewnętrznych (uderzenia o skałę, o drzewo). Szczęśliwi, którzy wychodzą względnie cało z tego śnieżnego rajdu to Ci, którzy mają głowę ponad powierzchnia lub blisko niej i którzy mogą oddychać i mogą się sami bądź z pomocą przyjaciół z lawiniska wydostać. Zupełnie zasypani zaczynają desperacką walkę z czasem, z których jedynie 28% przeżywa.
Nawet gęsty, o dużej spoistości śnieg zawiera od 60 do 70% powietrza. Dodając do tego fakt, że śnieg jest bardzo "przenikliwy", ofiara uwięziona w lawinisku mogłaby oddychać niemal przez cały czas trwania akcji. Mogłaby, gdyby nie mały problem: ofiary wypadków lawinowych umierają nie z braku tlenu ale dlatego, że wydychają swój własny dwutlenek węgla (asfiksja). Ponadto, para, która powstaje na skutek oddychania skrapla się tworząc wokół ust "lodową maskę" wzmagając stężenie dwutlenku węgla. 

Ofiary lawin totalnie zasypane. Połowa z nich umiera w ciągu 25min

Ile mam czasu? Niewiele! 92% kompletnie zasypanych ludzi zostaje uratowanych, jeżeli przeżyją pierwsze 15 minut. Po tym czasie procent uratowanych dramatycznie spada. Po 35 minutach przeżywa jedynie 27%. Ci z tych 27% mogą przetrwać (prawdopodobnie) tylko dzięki "poduszce powietrznej" i wydłużyć czas przeżycia do 100, nawet do 120 minut. Po tym czasie liczba uratowanych spada niemal do zera. Obecne dane sugerują jednak, że połowa ofiar umiera w ciągu pierwszych 25 min. To wstrząsająca statystyka, zwłaszcza jeżeli uświadomimy sobie, że uszkodzenia w mózgu następują znacznie wcześniej niż sama smierć. Znane są przypadki wykopania ofiar w ciągu 5 min. ale nieprzytomnych i sinych.
Innymi słowy z ofiarami wypadków lawinowych jest tak, jak z ofiarami utonięć. Muszą być jak najszybciej wyciągnięci na powierzchnię. Wzrost popularności turystyki wysokogórskiej, narciarstwa wysokogórskiego zwiększył również ryzyko konfrontacji z lawiną. Zwiększymy swoje szanse, jeżeli każdy uczestnik wysokogórskiej wyprawy będzie posiadał detektor lawinowy plus łopata i sonda i będzie wiedział co się z tym robi. To tylko narzędzia, które bardzo pomogą ale nas nie uchronią. Przeciętnie, na każde 10 ofiar lawin jedną udaje się wykopać cało.

Nie popełniaj grzechów głównych:

 

  • nie wychodź w góry samotnie

 

  • miej zawsze z sobą zestaw  lawinowego ABC - sonda, łopata, detektor

                                
Niemal każdy z nas uczy się o lawinach biorąc surową lekcję. Nie jestem wyjątkiem. Ignoranctwo i ryzykanctwo doprowadziła mnie niemal do śmierci. Jakby jednej bolesnej lekcji w Tatrach było mało, nastąpiła druga, nie mniej dramatyczna w Alpach. Przekląłem swoją głupotę i brak wiedzy.
Wciąż nie jestem pewny "tego czy tamtego", ale wiem, że ludzie od lat niezmiennie przeceniają swoje możliwości, nie doceniają wiedzy na ten temat. Można pomylić się w księgowości, ogrodnictwie, w kuchni ale tutaj pomyłka kosztuje zbyt drogo. Mimo to prężymy mięśnie, wypinamy klatę i raczej gotowi jestesmy umrzeć niż przyznać się do swojej bezmyślności. To może tłumaczy fakt dlaczego w większości w lawinach giną ludzie a nie np. kozice. Nie wiem.
Jest coś takiego jak "pozytywne wzmocnienie". Idziesz w teren zagrożony lawinami i nic się nie dzieje. Idziesz jeszcze raz i nic się nie dzieje. I jeszcze raz, i jeszcze raz... i nic. Nie ma to jak sukces. Ale zbliżasz się do cienkiej czerwonej lini: śnieg jest stabilny w 95% czasu, który spędzasz w górach. Jeżeli nie wiesz nic o lawinach z automatu wykorzystujesz 19 szczęśliwych trafień z 20. Nieźle. Ale tym jednym razem, tym 20tym moneta się odwróciła. Zostajesz na dobre przestraszony, poturbowany lub umierasz.

Wzrost popularności turystyki wysokogórskiej, narciarstwa wysokogórskiego zwiększył również ryzyko konfrontacji z lawiną

Najgorsze jest to, że wielu z nas wychodząc w góry nie ma pojęcia jak blisko znajduje się owego syreniego śpiewu. To tak jakbyśmy naparzali w piłę na polu minowym licząc na to, że jakoś to będzie. W idealnym świecie powinniśmy przejść wielodniowe szkolenie, później kupić detektor, sondę i łopatkę i ćwiczyć posługując się nimi. Gdy już nabierzemy wprawy i pewności powinniśmy, podnosząc nieco poprzeczkę, ćwiczyć w terenie lawiniastym ale takim, który nas nie zabije, podnosząc stopień zaufania do siebie.
A jak to jest w realu? No cóż, pchamy się z jednego niebepiecznego stoku na drugi i wykorzystując owe 95% czasu wracamy roześmiani do domu, bo przecież śnieg jest stabilny w 95% czasu, który spędzamy w górach. Ale stok zagrożony lawiną, wcześniej czy później, z pewnością ją wyzwoli. Kiedy to się już stanie, otrzymamy dość bolesną lekcję po której zdecydujemy się kupić jakiegoś "piepsa". Po kolejnej podejmiemy decyzję: a może by tak sie tym nauczyć posługiwać? Po stracie kogoś bliskiego w lawinie zdamy sobie sprawę, że warto zapisać się na jakiś kurs szkolenia lawinowego. Gdy znowu dostaniemy w tyłek, zdamy sobie sprawę, że warto iść tym tropem dalej - kolejny kurs i kilka książek do przeczytania.
Tak mniej więcej wygląda edukacja większości z nas. Niestety, nie należałem do wyjątków. Ale to tak nie musi wyglądać. Uczestnictwo w szkoleniach lawinowych, zakup własnego sprzętu ABC, praktyka w posługiwaniu się nim, stopniowe oswajanie się z terenem zagrożonym lawinami - to wszystko spowoduje, że będziemy się czuć pewniej z dużą dozą zaufania do samego siebie aż w końcu w terenie niebezpiecznym będziemy poruszać się z 99,9% pewnością. To może nam zająć nawet kilka lat ale warto!

Zwiększymy swoje szanse, jeżeli każdy uczestnik wysokogórskiej wyprawy będzie posiadał detektor lawinowy plus łopata i sonda i będzie wiedział co się z tym robi

Niemal we wszystkich wypadkach lawinowych giną bądź doznają poważnych urazów niezwykle czasami sprawni wspinacze, turyści wysokogórscy czy narciarze ale jest duża róznica pomiędzy umiejętnościami w tych sportach a umiejętnościami i wiedzą na temat lawin.

Oczywiście, producenci sprzętu antylawinowego robią wszystko, żeby nam życie w górach ułatwić czyli ocalić. Coraz bardziej technicznie zawansowane detektory, łopatki, sondy - to podstawa. System abs czy avalung, pomimo wciąż progu cenowego, już niedługo na stałe zagości na plecach narciarza czy turysty wysokogórskiego.

Reasumując, przypuśćmy, że:

  • w terenie górskim zagrożonym lawinami spędzasz 100 dni w roku,
  • w ciągu dnia pokonujesz 10 niebezpiecznych stoków,
  •  śnieg wydaje się stabilny na 95% z nich,
  • padasz ofiarą co trzeciej z każdej lawin, którą "udaje" Ci się wyzwolić,
  • w co dziesiątej umierasz                                             

Jeżeli, zupełnie hipotetycznie, przyjmiemy, że 100 dni w górach spędzają zupełni ignoranci, to można przypuścić, że polegną w pierwszym roku, najpóźniej w drugim. Jeżeli wykażą się rozsądkiem i nie wyjdą w góry w załamaniu pogody lub zaraz po, to mogą się cieszyć górami, być może, przez następne kilka lat. Na drugim biegunie tego spektrum znajdują się ludzie, którzy zawodowo zajmują sie górami - ratownicy, przewodnicy, instruktorzy - i których właściwa ocena niebezpieczństwa sięga nawet 99,9%. Wręcz rytuał poprawności zachowania się i mistrzowskie opanowanie umiejętności ratowniczych mogą podwyższyć tą granicę nawet do 99,99%. Wydaje się to prawie niemożliwe, prawda? Ale to jest możliwe.

Jak to osiagają?

  • wiedzą wszystko, co mogą wiedzieć o śniegu i lawinach i o terenie, w którym pracują,
  • informacje o aktualnych warunkach śniegowych, zwłaszcza jeżeli zmiany następują gwałtownie, podają zwięźle i rzeczowo,
  • próbują podejmować decyzje opierając się na faktach, nie na emocjach,
  • wykorzystują każdą informację, która może zminimalizować niebezpieczeństwo wyprawy na wypadek, gdyby "coś" poszło źle,
  • regularnie praktykują techniki ratownicze w realistycznych sytuacjach zagrożenia,
  • wiedzą co może się stać gdy popełni się błąd i jakie mogą być tego konsekwencje,
  • wiedzą, że mogą sięwydarzyć rzeczy zupełnie nieoczekiwane zdając sobie jednocześnie sprawę z granic swojej wiedzy i sprzętu.

Innymi słowy, zawodowiec, którym może zostać każdy z nas, cieszy się życiem w górach, ponieważ arogancję zastąpił rzetelną wiedzą, wręcz kunsztem nie pozbywając się przy tym pokory.

Każdy, kto chce zdobyć wiedzę na temat lawin bywa zdumiony wręcz biegunowymi zasadami, sytuacjami typu dobra wiadomość - zła wiadomość. Deszcz, to zły znak. Tak? To zależy. Z jednej strony, w krótkim przedziale czasu, czyni śnieg mniej stabilnym, z drugiej strony, w dłuższym okresie czasu - czyni go bardziej stabilnym.

I dalej:

Dobra wiadomość jest taka, że można się ustrzec niemal przed każdą lawiną. Zła jest taka, że to wymaga pracy.
Żaden kurs, żadna książka bez pracy własnej nie uchroni cię przed lawiną. Ale to krok niezwykle ważny.
Im więcej wiesz o lawinach, tym śmielej możesz sobie poczynać nie przekraczając granic. Ale nigdy nie będziesz miał 100% pewności. Nigdy. Ale niebywale wysoko zbliżysz się do granic bezpieczeństwa, uwolnisz od stresu i dziwacznych, nieprzemyślanych zachowań.

W 90% lawinę wyzwala ofiara bądź ktoś z zespołu ofiary. A więc znamy wroga i tym wrogiem jesteśmy my sami. Dobra wiadomośc jest taka, że mamy dwie rzeczy do zrobienia - pierwsza z nich jest taka, że mamy wybór, druga - znamy wroga. Zła wiadomość to ta, że tym wrogiem jesteśmy my sami i to jest najtrudniejszy wróg do pokonania.

W 90% lawinę wyzwala ofiara bądź ktoś z zespołu ofiary

Wokół lawin, podobnie jak wokół innych groźnych zjawisk, narosło sporo mitów, z którymi warto byłoby się rozprawić. Na przykład:

Mit
"Hałas wyzwala lawinę"

Prawda
Tylko w filmach! Nie ma żadnego udokumentowanego przypadku by lawinę mógł wyzwolić krzyk, przekroczenie bariery dźwięku przez samolot odrzutowy czy nisko przelatujący helikopter.
Owszem, odnotowano bardzo rzadkie przypadki, gdy nisko przelatujący helikopter wyzwolił lawinę ale działo się to w ekstremalnie niestabilnych warunkach. W większości przypadków, fala uderzeniowa, której źródłem jest hałas nie ma dostatecznej siły. To musiała by być jakaś potężna eksplozja zaistniała na dodatek w zamkniętym obszarze górskim. Niemal zawsze powodem zejścia lawiny jest sam człowiek (jego ciężar) lub rzadziej procesy fizyczno-mechaniczne dokonujące się w śniegu.

Mit
"Lawina to nic innego jak masa luźnego śniegu zsuwająca się w dół po górskim stoku"

Prawda
Z technicznego punktu widzenia - tak, ale dotyczy to niewielkich rozmiarów luźnej, najczęściej powierzchniowej warstwy śniegu nieprzekraczającej zwykle 50 m długości i mimo wszystko w niewielkim stopniu zagrażającej naszemu życiu i zdrowiu. Kiedy mówimy o lawinie, mamy na myśli "deskę śnieżną" czyli lawinę o szerokim torze tj. zespolone z sobą warstwy śniegu zsuwające się w dół jako całość. Wyobraźmy sobie gazetę zsuwającą się po stole, gdy uniesiemy jeden z jego boków nieco do góry, z "ofiarą" stojącą na środku tej gazety.

Mit
"Lawina uderza bez ostrzeżeń"

PrawdaNarciarz wyzwalający lawinę powierzchniową
W mediach, w ustach dziennikarzy legendziarzy. Może nie da się przewidzieć trzęsienia ziemi, deszczu meteorów czy utraconej miłości ale lawina ma zwykle oczywiste sygnały ostrzegawcze. Poza tym, lawina "nie uderza". Schodzi w szczególnym czasie, w szczególnych miejscach, ze szczególnych powodów. W 90% wypadki lawinowe powodują ich ofiary bądź ktoś z zespołu poszkodowanych.
Lawiny schodzą choć w obszarze zagrożonym nie ma ludzi. Tak, ale dzieje się tak dlatego, ponieważ nowe pokłady świeżo spadłego śniegu bądź niesione wiatrem przeciążają warstwy słabsze albo z uwagi na gwałtowne ocieplenie bądź deszcz ale czyż nie są to oczywiste symptomy zagrożenia?

Mit
"Jeżeli zobaczysz schodzącą lawinę zejdź jej z drogi"

Prawda
No cóz, przynajmniej można próbować. Przeciętnych rozmiarów lawina z suchego, przemrożonego śniegu mknie z szybkością od 60 do 120 km/godz., więc prawdopodobnie musiałbyś być lepszy od Usaina Bolta. Na skuterze lub na nartach możesz umknąć na czas ale tylko wtedy, kiedy znajdujesz się przed jej czołem, gnasz jak strzała a po drodze nie ma żadnych przeszkód. Statystyki wypadków lawinowych są, niestety, nieubłagane - w 9 wypadkach na 10 ofiary giną lub są poważnie poturbowane. Czy już wspominałem, że w przeważającej większości ofiarami wypadków są ich sami sprawcy bądź ktoś z ich zespołu?

Mit
"Jeżeli zasypie Cię lawina, splunij by przekonać się gdzie jest góra i w tamtym kierunku kop"

Prawda
Nie ma znaczenia gdzie jest góra a pluć możesz sobie w brodę. Nie możesz się sam wykopać. Gdyby to było możliwe, statystyki nie byłyby tak przerażające. Lawinisko w miejscu Cię więzi, jakby Cię ktoś zabetonował tak, że nie możesz poruszać nawet palcami. Zdarza się, że jesteś w stanie wydostać się na powierzchnię,  jeżeli śnieg nie jest tak ciężki i masz jedną rękę blisko powierzchni. W przeważającej większości wypadków są tylko dwie drogi wydostania się na zewnątrz - albo będziesz wykopanym albo bedziesz wytopionym... wiosną.

Mit
"Wszyscy lawinowi eksperci też giną w lawinach... czyli ekspercie pamiętaj, że lawina nie wie, że jesteś ekspertem"

Prawda
Gdyby tak było, na cóż byłaby ta cała wiedza. Jedynie 1,5% poszkodowanych w wypadkach lawinowych stanowią ludzie zajmujący się profesjonalnie lawinami. W porównaniu z innymi grupami jest to naprawdę niewiele, zważywszy na ilość czasu, który poświęcają na pracę w niebezpiecznym terenie. 

Krzysztof Treter





Wstecz



  AKTUALNOŚĆI
 
2006 © Agencja Trekking Sport :: tel.: +48 (34) 365 24 04; +48 601 09 72 55
 
 





Tablice Gabloty sekretarki szkolenia Tworzenie stron Warszawa łóżka do masażu smiechowo.lapy.pl/?t