Pamiętacie swój pierwszy dzień w skałkach?
Mieszanka obawy, podekscytowania, ambicji i braku doświadczenia.
Wszyscy, od razu, chcieliście się wspinać. A tu zamiast wspinania nudne klarowanie liny, niezgrabne wiązanie węzłów…i jeszcze to… prusikowanie…
Kiedy w końcu zaczniemy się wspinać?
Zakładanie przelotowych punktów asekuracyjnych („przecież to proste”), budowa modeli stanowiskowych („po co to?”), różne typy lin („nie można na jednej?”), wspinaczka w układzie jedno i dwutorowym („też wymyślili?” albo „Jak se kupie jedną linę, to przecież jej nie utnę, żeby mieć dwie!”)…
I jeszcze ta pierwsza pomoc („przecież mnie nic się nie stanie!”) połączona z autoratownictwem („co to, nie wyciągnę faceta, który wisi pode mną?”)…
Dopiero pod koniec kursu przyznajecie, że to trzyma się kupy i układa w logiczną całość. Że nie można tak po prostu wyciągnąć nieprzytomnego partnera, który odpadł,
że podstawowa wiedza na temat udzielenia rannemu I pomocy przedmedycznej jest wręcz niezbędna (kto z was wspinając się
w poważnych ścianach wykluczy wypadek!?).
Gdzie, jak nie podczas tego typu szkolenia nauczycie się wiązania podstawowych węzłów na linie, węzłów zaciskowych, operacji sprzętem asekuracyjnym, doborem tego sprzętu do konkretnej drogi,
bezpieczeństwa w ścianie, komend czy jednego z najważniejszych elementów w alpinizmie - zjazdów!?
Wiedza wyniesiona z tego szkolenia prawdopodobnie wam wystarczy do wspinaczek w skalnych rejonach świata, zwłaszcza na drogach
ubezpieczonych.
Ale, z drugiej strony, to zaledwie przepustka do świata alpinizmu – a wiec letnich i zimowych szkoleń taternickich i kursu alpejskiego…
Bez względu na to, jaką drogę
wybierzecie chcielibyśmy wam podziękować za udział w szkoleniach w minionym sezonie 2006.
Mamy też nadzieję, że mimo poobijanych kolan nie był to dla was stracony czas i byliście zadowoleni.
Zapraszamy wszystkich chętnych
do uczestnictwa w podstawowym kursie wspinaczki skalnej w nowym sezonie 2007!
Do zobaczenia!
Krzysztof Treter